czwartek, 6 grudnia 2012

Luzacka

Jakoś zawsze na początku grudnia dopada mnie czapkoza.
Muszę mieć jakąś czapkę. Ładną, fioletową, moją, najmojszą.
Tym razem mus dopadł mnie wcześniej, bo gdy zobaczyłam czapkę Rene, zamarzyłam o identycznej.
Niestety, włóczka jest w Polsce nie-do-dostania :(
Musiałam wymyślić coś innego.
Rozgrzebałam moje sto pudeł z włóczkami i w ręce mi wpadła moja ukochana corriedale ręcznie przędziona i farbowana przez samą mistrzynię Laurkę:) Zupełnie o niej zapomniałam!
Podumałam nad motkiem, przewinęłam, i doszłam do wniosku, że wzór z czapki Rene nie pasuje do niej, że w paskach będzie on niewidoczny.
Postawiłam więc na prostotę.
Do tego czapka miała być inna niż wszystkie. Bo workowata. Bo wyciągnięta. Bo na luzie.
Wszystkie moje dotychczasowe czapki to tzw. przyklapki - ściśle przylegające do głowy.
Tym razem chciałam mieć gdzie schować wszystkie włosy, gdy przyjdą mrozy, żeby mi się nie poniszczyły.
No i mam:) Znalazłam odpowiedni wzór:) Oto efekt 3 wieczorów pracy:



Czapka jest na tyle duża, że można też zawinąć otok i wtedy uszy są grzane podwójnie a czapka jest krótsza (choć nadal ma luzy) :)




Uwielbiam ją:) Niestety z motka zostało niewiele, a szkoda, bo chętkę mam na komin do kompletu.

Dane techniczne:
Wzór: Rikke hat
Druty: 2,75 i 3.75
Zużycie: Niecałe 100 gram, nie wiem ile metrów:(
Włóczka: Ręcznie przędziona i farbowana wełna owiec rasy Corriedale.

Na razie jednak muszę poprosić o pomoc krasnale, które Dodgers ostatnimi czasy znalazła we Wrocku, bo dopadło mnie jakieś choróbsko i przejść nie chce. Skutkuje to niemożnością trzymania drutów w łapkach, a na drutach aktualnie plącze się piękne malinowoczerwone coś. :)

21 komentarzy:

  1. Świetna czapka,pięknie w niej wyglądasz.Włóczka-bossska :-) Pozdrawiam,Maja

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję:)
      Włóczka jest naprawdę niesamowita:)

      Usuń
  2. Ameryki nie odkryję, pisząc, że urodę takich włóczek eksponują oczka lewe (albo francuz) :)
    super!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Masz rację, nie ma sensu kombinować, włóczka świetnie broni się sama bez dodatkowych wzorków.:)

      Usuń
  3. Witam, właśnie odkryłam twojego bloga i od razu dodałam do zakładek:)tez dopadła mnie ta choroba czapkowa i robię bez końca.Pozdrawiam i zdrówka życzę!

    OdpowiedzUsuń
  4. Śliczna czapa, też lubię takie "krasnalki" :) Nistety krasnale z Wrocławia ne bbyły mobilne, pściły tam korzonki i nie dało się ich podpierniczyć, bo bym to zrobila i Tobie wysłała ze dwa :) Kuruj sie Kochana, bo ja czekam na to czerwone coś :)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No widzisz, ja do tej pory nie byłam przekonana do krasnalek, ale w końcu już pora się zacząć odmładzać, nie tylko w fotoszopie:)
      Dodgers, trzeba większe śniadania jadać i następnym razem dasz radę krasnalom...przydałyby się...;)

      Usuń
  5. Fajna czapa - pasuje do Ciebie :)

    OdpowiedzUsuń
  6. i tak jak mówiłam czapa piękna!!!

    OdpowiedzUsuń
  7. Ooooooch - czapkoza, mówisz? Ciężka choroba, jakże ją rozumiem!
    Mamy zatem nowe słówko do dziewiarskiego słownika:D:D:D
    Czapa krasnalska zwykła i cudna - pokaż zdjęcie ze schowanymi włosami!
    Bu-zio-le:***

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ze schowanymi wyglądam jak penitentka szkółki katolickiej dla dziewcząt:) Nie pokażę, ale czasem tak chodzę - dla ochrony włosów:)

      Usuń
  8. Czapka jest przefajna, a kolory bajeczne po prostu!!! ... a jak pięknię współgra z makijażem oczu ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Laura ma rękę do farbowania i przędzenia - to dzięki niej:)

      Usuń
  9. Bardzo to fajny ten fason, prawda? Bardzo Ci w niej ładnie.
    Włóczka - marzenie. A makijaż ócz to chyba pod kolor wełny był robiony? ;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Fajny i prosty w wykonaniu.
      A makijaż to po prostu mój ulubiony, na fioletowo maluję się prawie zawsze:)

      Usuń