Muszę, po prostu muszę się pochwalić skarbami, jakie wyrwałam ze sklepu Magic Loop:)
Chodzę, miziam je, dotykam i podziwiam:)
Sami zobaczcie:)
To różowe to Drops Delight w odcieniach fuksji, fioletu, zieleni i żółtego. Na dużą i kolorową chustę:)
Te dwa przepyszne to oczywiście malabrigo lace w cudownych kolorach Azul Bolita i Purple Mystery. Mam po dwa motki, więc na duuuży szal albo chustę wystarczy. Ta miękkość jest niesamowita:)
To wielkie fioletowe to moherowa miękkość Verdi. Nie miałam w planach robótki z czegoś takiego, ale gdy dotknęłam tego motka i go przytuliłam, po prostu nie mogłam go oddać - zakochałam się na zabój. :) Jest naprawdę wielki, więc pokojnie wystarczy na tunikę i pewnie jeszcze sporo zostanie na coś innego:)
To czarne to cienizna babyalpaka z jedwabiem. Skład mówi za siebie. Teraz sie zastanawiam, co z niej zrobić. W grę wchodzi Echo Flower, Szeherezada lub Turbulent Indigo. A może jeszcze coś innego... Plis, doradźcie coś:)
I na koniec coś, od czego nie mogę oderwać oczu. Mix fioletów z niebieskim, zielonym, fuksją, brązem... czego nie mam w tych fioletach. To malabrigo sock w kolorze Abril. Nitka skręcona podwójnie, do tego superwash, więc odporna na filcowanie. Będzie z tego sweterek, o taki (jak się uda;))
Jestem zachwycona tymi wełnami, a jeszcze bardziej ich ceną. Nigdzie w sieci nie ma niższych cen na te włóczki a szukałam skrupulatnie i długo:)
Jak policzyłam, to zostało mi jeszcze sporo grosza na jakąś konkretną włóczkę, pewnie też od Tuptupa:)
Zastanawiam się nad Lin Dropsa, bo kupiłam ostatnio letnie lniane spodnie i przydałoby i się coś do kompletu.
Ale to jeszcze muszę pomyśleć:)
A na razie idę się cieszyć moimi skarbami:)
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą pasmanteria. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą pasmanteria. Pokaż wszystkie posty
wtorek, 21 czerwca 2011
poniedziałek, 20 czerwca 2011
Magic Loop
Magic Loop to nie tylko technika robienia na drutach na okrągło.
To też fajne miejsce w sieci z tym, co kręci nas najbardziej - włóczkami:)
Jeszcze na roboczo, ale nareszcie działa. I na wejściu - rabaty!
www.magicloop.com.pl
To też fajne miejsce w sieci z tym, co kręci nas najbardziej - włóczkami:)
Jeszcze na roboczo, ale nareszcie działa. I na wejściu - rabaty!
www.magicloop.com.pl
wtorek, 28 grudnia 2010
Prezenty z Kaszmiru
Bardzo serdecznie dziękuję Wam wszystkim za życzenia.:) Spełniły się, bo Święta miałam bajeczne - wesołe, rodzinne i szczęśliwe.
Ciężko teraz wracać do codzienności, do pracy i obowiązków.
Dziś bonusowo mam dzień wolny, bo musiałam zapewnić opiekę synkowi, więc nie jest tak źle.
Tym bardziej, że dopiero co przyniosłam z poczty spóźnialskie prezenty gwiazdkowe:)
Dostałam podarunków całe mnóstwo i wszystkie piękne, ale te muszę Wam pokazać najpierw.
Pewnie domyślacie się, że to moteczki, no bo cóż innego może zachwycić i ucieszyć dziewiarkę bardziej niż nowe niteczki, a jeśli do tego są tak piękne...
Zobaczcie zresztą sami:
To ręcznie przędzione włóczki ze sklepu Kaszmir.
Zdjecia nawet w połowie nie pokazują ich piękna, miękkości i kolorów. Nitki są zachwycające, równiutko i mocno skręcone, aż nie mogę uwierzyć, że wyszły spod ludzkich rąk a nie maszyny.
Są to mieszanki merino i alpaki z jedwabiem o pięknie przenikajacych się kolorach. Jedwab dodatkowo dodaje połysku, którego aparat nie mógł uchwycić. Synek jak zwykle zabrał mi jeden z motków - jego też porwała ich uroda.
Tej włóczki po prostu trzeba dotknąć, poczuć ten skręt, to serce włożone w każdy centymetr nitki, przesunąć ją w palcach.
A do tego ujęły mnie fajne metki z wyciętymi kwiatuszkami i radami dotyczącymi prania:) Poczułam się jak naprawdę wyjątkowy klient:)
I już wiem, że będę do tego sklepu często zaglądać:) (tym bardziej, że można sobie zamówić ilość i grubość nitki pod konkretny kolor - szok po prostu).
Jak tylko pokończę co pilniejsze rzeczy, to wrzucam robótkę na druty a na razie zostawię moteczki na wierzchu i będę się miziać:)
P.S. No i zamiast kończyć szal to siedzę i przewijam precelka na kłębek. O.
P.S.2. No i zwinęłam. Ta nitka jest O-BŁĘ-DNA! Nie mam słów po prostu. Kocham ją. :)))
Ciężko teraz wracać do codzienności, do pracy i obowiązków.
Dziś bonusowo mam dzień wolny, bo musiałam zapewnić opiekę synkowi, więc nie jest tak źle.
Tym bardziej, że dopiero co przyniosłam z poczty spóźnialskie prezenty gwiazdkowe:)
Dostałam podarunków całe mnóstwo i wszystkie piękne, ale te muszę Wam pokazać najpierw.
Pewnie domyślacie się, że to moteczki, no bo cóż innego może zachwycić i ucieszyć dziewiarkę bardziej niż nowe niteczki, a jeśli do tego są tak piękne...
Zobaczcie zresztą sami:
To ręcznie przędzione włóczki ze sklepu Kaszmir.
Zdjecia nawet w połowie nie pokazują ich piękna, miękkości i kolorów. Nitki są zachwycające, równiutko i mocno skręcone, aż nie mogę uwierzyć, że wyszły spod ludzkich rąk a nie maszyny.
Są to mieszanki merino i alpaki z jedwabiem o pięknie przenikajacych się kolorach. Jedwab dodatkowo dodaje połysku, którego aparat nie mógł uchwycić. Synek jak zwykle zabrał mi jeden z motków - jego też porwała ich uroda.
Tej włóczki po prostu trzeba dotknąć, poczuć ten skręt, to serce włożone w każdy centymetr nitki, przesunąć ją w palcach.
A do tego ujęły mnie fajne metki z wyciętymi kwiatuszkami i radami dotyczącymi prania:) Poczułam się jak naprawdę wyjątkowy klient:)
I już wiem, że będę do tego sklepu często zaglądać:) (tym bardziej, że można sobie zamówić ilość i grubość nitki pod konkretny kolor - szok po prostu).
Jak tylko pokończę co pilniejsze rzeczy, to wrzucam robótkę na druty a na razie zostawię moteczki na wierzchu i będę się miziać:)
P.S. No i zamiast kończyć szal to siedzę i przewijam precelka na kłębek. O.
P.S.2. No i zwinęłam. Ta nitka jest O-BŁĘ-DNA! Nie mam słów po prostu. Kocham ją. :)))
czwartek, 7 października 2010
Zapraszam do Zagrody
Zagroda to wyjątkowe miejsce, stworzone przez Martę - miłośniczkę dziergania i pięknych, wyjątkowych włóczek.
Na swoim blogu opisywała swoje początki farbowania naturalnych wełen, chwaliła się przepięknymi pracami...
W końcu spełniło się jej marzenie - założyła sklepik z włóczkami - a dzięki niej marzenia drutowych maniaczek też mogą się spełnić.
W Zagrodzie można kupić ręcznie farbowane mięciutki motki w bajecznych kolorach: jedwab, alpakę, BFL i wiele innych, które nie były do tej pory dostępne w Polsce.
Bardzo się cieszę, że są dziewczyny z pasją, które nie boją się spełniać swoich marzeń, podziwiam je i trzymam za nie kciuki.
I trochę w duchu zazdroszczę:)
Powodzenia, Marto!
Subskrybuj:
Posty (Atom)





