Właśnie się zorientowałam, ile to włoczek mam do opisania! prawie rok chyba nie pisałam nic a z nowych niteczek przecież sporo robiłam.
No to krótko -
Kordonek Aria, z którego robiłam serwetki.
Kordonek jest dość twardy, jak na bawełnę przystało, nitka jest raczej gruba, z połyskiem. Pięknie trzyma kształt, nie rozkręca się w trakcie roboty, nie rozdwaja. W szpulce jest aż 425 metrów - jest wydajny i cena jest też ok. A kolor biały to najbielsza biel, jaką znalazłam wśród wielu kordonków.
Polecam zwłaszcza na grube (jak na serwetki) druty, tak od 3,5 mm.
A inne takie z tytułu, to nie inne takie włóczki, ale inne takie pola moich zainteresowań.
Zaczęło się od włosów, moje były zniszczone i zastanawiałam się, jak by tu polepszyć ich stan.
Trafiłam na bloga
Anwen i wpadłam. Teraz w lodówce stoją sobie różne olejki, keratyna hydrolizowana i jedwab hydrolizowany, w łazience mleczko pszczele, gliceryna, stężony aloes, d-panthenol i maaasa odżywek i maseczek. Staram się często olejować włosy a jeśli nie mam na to czasu, to dodaję solidną porcję oleju (wczoraj arganowy) do maski. Poprawa stanu włosów jest widoczna, błyszczą się, są miękkie i szybciej rosną. Prawdziwą kopalnią wiedzy o pielęgnacji włosów i kosmetykach jest
forum Wizazu.
Po włosomaniactwie przyszła kolej na inne aspekty pielęgnacji. Miałam dość mojej problematycznej cery i postanowiłam poszukać sposobów na jej ratowanie bez wydawania fortuny u kosmetyczki. Do tego kocham kosmetyki kolorowe i makijaż jest dla mnie czymś niezbędnym.
Po sznurkach trafiłam na blogi osób, które mają ogromną wiedzę na temat pielęgnacji cery problemowej. Szybko też dotarłam do bloga
Arsenic, i wpadłam (po raz kolejny). Ta dziewczyna ma ogromną wiedzę i chętnie sie nią dzieli. Bloga przeczytałam od początku i często do niego wracam.
Dzięki Arsenic w łazience na półkach stoją kremy, ktore sama sobie zrobiłam (więc wiem co w nich jest i jak działa), odstawiłam toniki na rzecz hydrolatów, a cienie do powiek już mnie nie uczulają, bo przestawiłam się na pigmenty mineralne. Moja cera nigdy jeszcze nie wyglądała tak dobrze. Zmarszczki są mniejsze, blizny i przebarwienia też i mniej przykrych niespodzianek się pojawia:) Dużo mniej:)
Wczoraj pierwszy raz zrobiłam sobie maseczkę enzymatyczną i już wiem, że więcej nie będe skóry twarzy katować peelengami mechanicznymi. Na noc dołożyłam do tego samorobione
dwufazowe serum nawilżające, dziś rano miałam efekt WOW. I po prostu musiałam się tym z Wami podzielić.
Zwracamy uwagę na to, co jemy, czytamy składy na opakowaniach żywności a cera?
Dziewczyny - czytajcie składy kosmetyków, w necie jest masę miejsc, w których wyjaśnione są zawiłe nazwy składników - nie dajcie sobie szkodzić i oszukiwać się przez wielkie koncerny drogeryjne.
Najlepsze dla nas jest to, co proste, naturalne i bez szkodliwej chemii.
Nie będę zakładać nowego bloga kosmetycznego, i tak zarosly kurzem moje pozostałe.
Jeśli będziecie zainteresowane, czasem tu coś skrobnę w temacie pielęgnacji.
A za oknem - śnieży:)
Dziś idę na łyżwy (jeśli serwis wyrobi się z ostrzeniem) a w weekend pierwszy rozruch narciarski na Górce Szczęśliwickiej:)
Miłego dnia!