Pokazywanie postów oznaczonych etykietą skarpetki. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą skarpetki. Pokaż wszystkie posty

środa, 24 października 2018

Dla Wojtusia

Jeszcze zanim nastały jesienne chłody, szwagierka poprosiła mnie o zrobienie jakichś skarpetek, czy bucików dla jej młodszego synka. Wojtuś jeszcze nie chodzi, właśnie skończył 8 miesięcy, jest uroczy, roześmiany i po prostu cudowny.
Zamówiłam wełnę - akurat trafiłam na promocję w Biferno i zabrałam się do pracy.
Wiele lat temu robiłam buciki dla noworodka, ale już dawno zapomniałam co i jak. Jak zwykle niezawodne było ravelry:)
Włoczki zostalo sporo, więc zrobiłam i skarpetki - moją ulubioną metodą skróconych rzędów.
Oto efekty:





Bardzo bałam się o rozmiar, znałam dlugość stópki i obwód, ale skarpetki wydawaly mi się jakieś krótkie a szerokie a buciki wąskie. Jednak to ścieg zrobił swoje i wszystko pasuje. A Wojtuś wygląda na zadowolonego :)

Wzór: Buciki
włóczka: Country Silke
Druty: 3mm

wtorek, 29 listopada 2011

Dla mojego dziecka

Żeby Was nie zanudzić, że tylko szale i szale w kółko (szykują się do prezentacji dwa kolejne) dziś pokazuję skarpetki.
Zrobione dla mojego dziecka, które snuło się za mną i jęczało... mamo, zrób mi skarpetki do spania, takie cieplutkie... no zróóóóób.
No więc rzutem na taśmę przed długim wyjazdem zrobiłam. Akurat miałam pod ręką fajną włóczkę skarpetkową Sportivo. Dostałam ją od mojej Doro:*, z jeszcze drugim motkiem, w zamian za fioletowe skarpetki. Robiłam je dla siebie, ale spojrzenie a'la kot ze Shreka i tekst, że ona sobie w życiu takich nie zrobi, zrobiły swoje:)
Sportivo lubię, z drugiego motka będą skarpetki dla mnie:) Kiedyś:)))

No to czas na fotki:)





Smyk w trakcie robótki przymierzał i się zachwycał. Że fajne, ciepłe i w ogóle.
Po czym pojechał do Klary - swojej babci, i dostał do spania mięciutkie skarpetki sklepowe, takie z fafroclami. Niestety, tym razem rękodzieło przegrało z komercją:(

Skarpetki robiłam metodą skróconych rzędów, świetnie opisaną przez Justynę.
Druty 2,75 mm, na skarpetki w rozmiarze 38, ale bardzo wąską stópkę zużyłam 3/4 motka.

A jak mi się będzie chciało obrobić zdjęcia (czyt. jak znajdę czas), to wkrótce pokażę szale. Uczę się fotografować je na manekinie:)))(dzięki jeszcze raz Devorgillo:*)

środa, 19 maja 2010

Skarpetki raz jeszcze

Nie, nie nowe, te same, ale Przemek prosił o zdjęcia.

Oto więc skarpetki na nogach nowej właścicielki:


Specjalnie na Prośbę Przemka:)

I mam ochotę na kolejne takie, bo zimno w nogi ostatnio. Ale to jednak w dalszej kolejności będzie, na razie wciągnęłam się w chusty i szale:)

czwartek, 22 kwietnia 2010

Fioletowe skarpetki

Jestem, jestem. Czasu na dzierganie jak zwykle mało i za mało, ale przecież coś się dzieje.

Skończone w końcu szpitalne skarpetki. Robione z włóczki Sportivo na drutach 2,5 mm metodą skróconych rzędów.

Robiły się mozolnie, ale jestem bardzo zadowolona - są cieplutkie i fajne. Włóczki wystarczyło na naprawdę długie skarpetki.

Teraz nogi nie będą mi marzły:)


Zrobiłam też poncho, ale jeszcze czeka na pranie i prasowanie, no i sesję zdjęciową. To już w następnym wpisie.:)

środa, 30 grudnia 2009

Skarpetki dla babci

Rzutem na taśmę - w ostatniej chwili udało mi się skończyć skarpetki, które były prezentem gwiazdkowym dla babci. Robiłam je metodą skróconych rzędów, według przepisu Justyny.

Wyszły fajne, podoba mi się ten sposób:) Niestety gdy zaczynałam je robić, miałam pod ręką tylko własną zabieganą przedświąteczną głowę, więc wzorek wymyślałam w biegu, bez podpowiedzi literatury fachowej, komputera i pomocy osób dziergających.

Skarpetki robiłam na drutach 2,5 mm. Nie lubię dużych oczek a włóczka była cieniutka - Regia Cotton firmy Schachenmayr (41% wełny superwash, 34% bawełny, 25% poliamidu). W motku jest 50 g, co wystarcza na jedną skarpetkę, ale taką długą, ja z braku czasu zrobiłam krótsze. Kolor to granat, ale w sztucznym świetle nie wyszedł tak jednolicie, jak w rzeczywistości. A i zdjęcia kiepskie - jak to przy ciemnych kolorach:




Babcia była bardzo zadowolona, mówiła, że są wygodne i cieplutkie. A mi zamarzyła się bluzka z takiej cieniutkiej i zwartej włóczki... ale na drutach 2,5 mm byłby to masochizm w czystej postaci. Może kiedyś:)

niedziela, 15 listopada 2009

Skarpetki na drutach

Wyjeżdżając w odwiedziny do rodziców, nie mogłam nie mieć dla mojej Mamy włóczkowego drobiazgu. No bo jak to tak - wszystkich obdzierguję i jechać z pustymi rękami?

Wybór padł na skarpetki. Mama choruje na kręgosłup i z powodu lekkiego niedowładu stopy marzną jej palce, uznałam więc, że skarpetki będą dobrym prezentem.

A że nigdy ich nie robiłam? W zasadzie wszystkie prezentowane tu rzeczy są pierwsze...:) A że akurat Antonina od jakiegoś czasu prowadziła skarpetkowe story, to miałam ułatwione zadanie.

Ale czasu bardzo mało:(

Nie miałam odpowiedniej włóczki. Skarpetki miały być ciepłe, więc z zawartością wełny. Przypomniałam sobie o motkach od Justyny, co to zaczęłam z nich dziergać szalik i okazał się gryzący.

Dorwałam grube niebieskie coś bez metki i zaczęłam dziergać, w połowie skarpetki zorientowałam się, że włóczki nie wystarczy nawet na skończenie jednej skarpetki.

Tyle godzin dziergania na marne:(

Wzięłam więc kolejny motek - zieloną Elfi (55% poliakrylu, 45% wełny) i zaczęłam. Druty - 3,5 mm.

Moim sposobem na skarpetki były te zszywane z 2 boków. Nie byłabym jednak sobą, gdybym nie kombinowała.

Nabrałam więc 24 oczka (a nie jak w oryginale 20) i przerobiłam 20 rzędów ściągaczem 2x2), potem 18 rzędów gładko. Potem zaczęłam spuszczać oczka na piętę, (brzegowe, 2 razem na prawo heretycko, i na końcu 2 razem na prawo kontynentalnie i brzegowe, kolejny rząd wszystkie na lewo). Tak doszłam do 10 oczek.

Potem w przepisie było nabranie z obu stron takiej ilości oczek, by znów mieć 24. Ja jednak nie cierpię zszywać, więc poszłam na łatwiznę - na osobny drut nabrałam z brzegu spuszczone oczka, potem przełożyłam oczka robocze a potem znów nabrałam z brzegu robótki spuszczone oczka. I przerobiłam na gładko 42 rzędy (przepisowe 38 wydawało mi się za krótkie).

I zorientowałam się, że znów włóczki zabraknie na obie skarpetki.

Zebrałam wiec agrafką zrobione oczka i zaczęłam dziergać drugą skarpetkę w identyczny sposób. I miałam rację, bo zielonej włóczki zostało bardzo mało. Wzięłam więc kolejny motek od Justyny - niebieską Susan (12% wełny i 88% poliakrylu) - miała taką samą grubość, była milutka i najbardziej pasowała kolorem z tego, co miałam.

Zaczęłam więc na niebiesko spuszczać oczka na palce - tak jak na piętę, z tym, że zostawiłam na drucie 12 oczek. Potem w przepisie było dobieranie oczek a na końcu zszycie skarpetki. Szycie? O nie, nie, nie.

Gdy spuściłam ostatnie 2 oczka, przerobiłam rząd na lewo i ostatnie oczko też, po czym dobrałam jedno oczko z brzegu, przerobiłam kolejny rząd, znów do ostatniego oczka i dobrałam znów oczko z brzegu. W ten sposób oczka się dobierały same a do tego nic nie musiałam szyć i kieszonka na palce zrobiła się sama.:)

Postanowiłam wykorzystać ten sposób w dalszej części pracy. Po skończeniu palców, robiąc tak, dobierałam oczka z brzegów, wrabiając je do robótki. Jednak żeby ilość oczek się zgadzała, musiałam w każdym rzędzie znów spuszczać dwa oczka. Postanowiłam wykorzystać je do zrobienia wzorku z przodu skarpetki.

Początkowo spuszczałam oczka na środku (2 razem kontynentalne i 2 razem heretyckie), potem zaczęłam odchodzić od środka ze spuszczanymi oczkami. W ten sposób boki ułożyły się po skosie a strona wewnętrzna - prosto. Gdy doszłam do brzegów, zmieniłam sposób wrabiania brzegów. Zostawiałam ostatnie oczko nieprzerobione, nabierałam oczko z brzegu i na odwrotnej stronie przerabiałam te dwa oczka razem.

Gdy doszłam do ściągacza - wzięłam resztki zielonej włóczki, by ściągacz był jednakowy z przodu i z tyłu. I zakończyłam oczka też bardzo luźno, by nie było problemów z zakładaniem skarpetek na nogę (miałam nauczkę po szyjogrzeju:))

Dzięki temu nic nie musiałam zszywać:) Pierwszy raz od dziergania bardzo bolały mnie ręce. Na skarpetkach spędziłam 2 dni!

Skarpetki wyglądały tak sobie.


Ale gdy założyłam je na nogę...


WOW, jakie fajne! Warto kombinować!

Skarpetki są wygodne, ciepłe, super się układają na nodze:) Mam nadzieję, że Mama się ucieszy:)