Pokazywanie postów oznaczonych etykietą czapka. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą czapka. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 17 stycznia 2022

druga czapka i rozkminy dziewiarskie

 Kiedy myślałam, że plany dziewiarskie mam już ustalone, wszystko nagle się pomieszało. 

Skończyłam dwukolorową Leę (zdjęcia wkrótce!), zaczęłam zieloną jodełkę, ale w międzyczasie komuś spodobała się chusta mojego projektu, więc kupiłam włóczkę i zielone poszło do schowka. 

I przyszło Boże Narodzenie, a po nim impreza rodzinna, gdzie zobaczyłam szydełkowy szalik, który mama dostała od mojej siostry. Przeszły mnie ciary zgrozy, gdy zobaczyłam, jak twardy sznurek może wyjść z mięciutkiego malabrigo sock w obłędnym kolorze ravelry red. Moja dziewiarska dusza płakała.

Zabrałam więc szalik, sprułam i biegiem zrobiłam inny. Mama wymyśliła sobie ścieg podwójnym ryżem, ktorego szczerze nie cierpię, ale cóż było robić. Palce bolały, zwłaszcza lewy kciuk, gdyż mam podobno osobliwy sposób przerabiania lewych oczek. Szalik skończyłam i zawiozłam mamie to mięciutkie cudo. Nawet nie zdążyłam zrobić zdjęć, no ale to zwykła prościzna i nie wiem, czy chciecie takie tu oglądać. 

Gdyby było zgodnie z planem, przyszłaby kolej na jedwabną chustę. Ile ja się naklęłam przy zwijaniu kłębka, to tylko ja wiem. Plątało się toto straszliwie, na kłębku nie chciało utrzymać... Kto zwijał kiedyś czysty jedwab, ten może sobie wyobrazić. 

Gdy już zwinęłam całe 1000 metrów, niespodziewanie przytrafiły się drobne porządki w schowku, które ogarnęły też moje zapasy... No i dwie włóczki wpadły komuś w oko. :) I priorytety znów uległy zmianie. :) Bo są osoby ważne, ważniejsze i naważniejsze :)

Tak więc robię teraz pulover z malabrigo arroyo w cudnym kolorze prussia blue. Włóczka z odzysku po spruciu synowskiego swetra i znów drżę, że mi jej może zabraknąć, a w żadnym polskim sklepie z włóczkami jej nie ma. Czy to efekt brexitu, czy są jakieś problemy z dostawami od Malabrigo, ktoś coś wie?

Druga z włóczek, które wpadły w oko, to Shetland Yarn Art. Kupiłam go wieki temu, i widzę, że ten kolor (antracyt) też jest już nie do kupienia. :(

Przy okazji jeszcze między kolejnymi projektami wpadną na druty skarpetki:)

Przed tym całym zamieszaniem zrobiłam jednak wspomnianą w poprzednim wpisie czapkę. To będzie udzierg tej zimy, bo chodzę w niej nieustannie. 

Chyba uczuliłam się na wełnę, bo wszystko mnie gryzie i drapie, jednak, ku mojemu zdziwieniu, ta czapka nie powoduje absolutnie żadnego dyskomfortu. Po prostu ją kocham :)





Wzór - Holly Hat. 

Włóczka to Borana od Slavica Yarns w kolorze Perun. Dobrałam do niej moherowa nitkę Brushed lace Mohair od Mohair by Canard, kupiona w sklepie U Makunki.  Kolory świetnie się wymieszały, dając trojwymiarowy efekt. Jestem nim zachwycona. Sam moher ma piękny głęboki granatowy kolor, który aż kusi, żeby grać pierwsze skrzypce. Mam ochotę jeszcze po niego sięgnąć. :)

No i cieszę się, że kolejny blog odżył:) Korespondentka wojenna znów pisze i pokazuje swoje prace :)

piątek, 3 grudnia 2021

czapka

 Podobno blogosfera przezywa renesans. 

Renesans przezywają też moje druty, dużo się dzieje. W tym roku zrobiłam 4 bluzki! Byłoby więcej, ale ostatnią prułam 2 razy do zera mając zrobione 75%. Ciężko tylko o zdjęcia, ale spróbuję to nadrobić. 

Teraz na drutach kończę kolejną bluzkę - Leę Marzeny Kołaczek. Kocham ten wzór. Wydawało mi się, że znalazłam wzór idealny dla moich zapasów włóczki, gdzie leży wiele motków ręcznie farbowanych po 3 sztuki. Ta wielokrotnie pruta  bluzka jest z Chmurkowej włóczki, więc już nie do dostania. Wprawdzie dzięki jednej z Was zdobyłam podobny kolor, ale postanowiłam jednak nie kombinować, a z dokupionej włóczki zrobić czapkę. 

Wrzuciłam na druty kolejną Leę, bo miałam w zapasach 3 motki merino w pięknym karaibskim kolorze (nazwa producenta:)). Ku mojemu zdziwieniu włóczka o tym samym metrażu, co Chmurkowa okazała się mniej wydajna! Brak jedwabiu i kaszmiru w składzie robi taką różnicę? 

Włóczka była kupiona w sklepie Dye Dye Done, ale farbowana tylko raz wiele lat temu, więc już nie ma możliwości jej zdobycia. Po konsultacjach z przemiłym właścicielem sklepu zdycdowałam się na kontrastowy kolor i będę kombinować z rękawami:)

W międzyczasie dostałam zamówienie na czapkę. Fajną, prostą, milutką :) Za chwilę ją pokażę. :)

Gdy jednak czekałam na przesyłkę i wykończyłam karaibską włóczkę, druty nie mogły zostać puste:)

Wyciągnęłam więc ze schowka w kanapie włóczkę, którą dostałam rok temu na urodziny - w nieoczywistym dla mnie kolorze - zielonym :) Wzór, który wybrałam, jest skomplikowany, pracochłonny i pewnie bluzkę skończe za kilka miesięcy. Ale wierzę, że bedzie warto:)

A teraz czapka:)

Nie zwracajcie uwagi na to, że niezbyt dobrze mi w tym kolorze. To tylko fotki poglądowe, bo czapka nie jest dla mnie. Moja będzie w innych kolorach i nie - nie będzie to fiolet :)





Czapka jest zrobiona  z 2 nitek. Jedna to Hot Sock Pearl - milutka mieszanka wełny, poliamidu i kaszmiru, druga to Kid Seta Gepard. Ten mix daje włóczkę milutką i miękką jak chmurka, i co najważniejsze - czapka nie gryzie w czoło. Jestem na to ultrawrażliwa i większość bluzek zostawia na moim dekolcie czerwone ślady. 

Wzór to Holly Hat, darmowy. Bardzo mi się spodobał, dlatego wykorzystam go przy mojej czapce:)

I mam nadzieję częściej i regularniej pojawiać się na balogu :)

wtorek, 9 października 2018

Eddy

Nagle zrobiło się zimno, do tego stopnia, że wyciagnęłam z szafy zrobioną chyba 2 lata temu czapkę. Na chore zatoki jest idealna :) A historia jej powstania była bardzo szybka:)
Co się zobaczyło, to się już nie odzobaczy.
I zobaczyło się najpierw czapkę tu. I już wierciło w brzuchu i nie dało spać.
I zaczęło się kobinowanie - zrobić, nie zrobić, a jak zrobić to z czego i czy znów z fioletowego.
Ale jak się zobaczyło u Effci, to już było wiadomo - odgapiam. Kupiłam włóczkę natychmiast i zrobiłam i mam i strasznie lubię.



Siłą rozpędu zrobiła się też wersja męska z małą modyfikacją w postaci podwiniętego brzegu a całkiem niedawno jeszcze wersja słoneczna. Motek Malabrigo Rios idealnie wystarcza na czapkę z podwiniętym brzegiem i z pomponem.
Wzór jest ciekawy, podobnego wcześniej nie widziałam, a przecież internety pełne wzorów wszelakich.
Polecam!

Wzór: Eddy
Druty: 3,5 i 4,5 mm
Włóczka: Malabrigo Rios w Kolorach Zarzamorra, Candombe i Sunset
Zużycie - 1 motek na każdą

A żeby nie było tak tylko czapkowo, to potem w komplecie do czapki przydarzył się też słoneczny  komin:)





wtorek, 14 marca 2017

Baila

To była miłość od pierwszego wejrzenia.
Gdy zobaczyłam czapkę Pauli, koniecznie chciałam taką mieć. Już, natychmiast i to w tym samym kolorze.
Niestety, jak to ze mną bywa, oryginalna włóczka okazała się nie-do-dostania :( Smutek.
Jednak nie na długo, bo jak wiecie, dostałam od Tupci dwa cudne motki Malabrigo Chunky.
Jeden ravelry red - z którego powstała poprzednia czapka, a drugi - azul bolita.
Kupiłam więc wzór i bardzo szybko powstała moja Baila:) Jeszcze przed tą czerwoną czapą.

Wiem, idzie już wiosna, a ja o czapkach. No cóż, zawsze chadzam własnymi drogami:)
Oto moja Baila:)








Jeden motek wystarcza w sam raz na czapkę. Przerabiałam zgodnie z wzorem na drutach 5, 5,5 i 6 mm.  I bardzo ja lubię, W największe mrozy świetnie sprawdzała się razem z ulubionym kominem:)


niedziela, 19 lutego 2017

Na czerwono przeganiamy zimę:)

Wbrew pozorom lubię kolor czerwony. Nie każdy, ale odcienie chłodne, przykurzone, ciemne, są zdecydowanie moje.
Herbimania ogłosiła akcję przeganiania zimy właśnie tym energetycznym kolorem.
Mam dość tegorocznej zimy i miałam ochotę własnie na coś mocnego, optymistycznego i z charakterem:) A że dostałam od Tupci włóczkę w najbardziej czerwonym kolorze, jaki tylko jest, to było wiadomo - będzie czapa:)





Kolor to ravelry red, oczywiście na zdjęciach jest przekłamany, zresztą na każdym z trzech monitorów wygląda u mnie inaczej. Uwierzcie na słowo - jest bardzo czerwony i daje powera, bardzo tę czapkę lubię:)

Wzór wymyśliłam sama, a w zasadzie od razu wiedziałam, że to będzie fałszywy ścieg patentowy czy jakoś tak się to nazywa:) Tu kolor robi robotę, nie potrzeba kombinacji alpejskich:)

A w następnych wpisach - kolejne czapki:)

środa, 1 lutego 2017

Czapkostory vol. 1

Obrodziło u mnie w czapki.

Będzie ich całkiem sporo, w sumie mam ich teraz tyle, ile nie miałam jeszcze w życiu, a na przerobienie czekają jeszcze dwa kłębki:) Jeden czerwony, bo nigdy nie miałam czerwonej czapki - no i jest akcja Herbimanii, a drugi fioletowy, bo przecież nie tylko czapek, ale i fioletu nigdy dość:)

Kiedy rzuciłam w kąt nieudany len, potrzebowałam szybkiego, motywującego udziergu, bo wiedziałam, że robienie Campside Cardi będzie trwało, tym bardziej, że czekałam na wełnę, która miała się dopiero uprząść.
Wiecie, taki szybki sukces miał być.

Traf chciał, że wtedy Wiola opublikowała wpis ze swoją piękną czapką. Zakochałam się, no trudno się nie zakochać, czapka świetna,  kolor włoczki idealnie dobrany do urody właścicielki.
Nie zastanawiałam się długo, kupiłam wzór, wybrałam tę samą włóczkę, ale w kolorze Peacock i ruszyłam z koksem.

Zakładałam, że pójdzie szybko - wzór idealnie rozpisany, bardzo plastyczny, ciekawy i choć nie lubię warkoczy, to z mozołem przerabiałam oczka na drucie pomocniczym.
I tu po raz pierwszy zemściło się moje zbyt ciasne dzierganie.

Po zrobieniu połowy czapki przymierzyłam. Próbowałam raczej, bo czapka była na głowę dziecka a nie na dorosłą dużą łepetynę.
Było więc prucie do zera i zaczynanie od nowa na ciut grubszych drutach. Starałam się robić luźniej, mama mnie dopingowała, włóczka i wzór zachwycały nieustannie. Na końcu, tuż przed obcięciem nitki, przymierzyłam... I czapka okazała się za płytka! Zakrywała tak czubki uszu mniej więcej:(

No jakim cudem pytam się? Robiłam wszystko zgodnie z opisem!
Do dziś nie wiem, jak się to stało.
Znów było prucie sporej części czapki i dorabianie jeszcze kawałka motywu, ponowne zakańczanie.
Czapka po założeniu była w sam raz, liczyłam też, że po praniu odrobinę się rozciągnie.

No cóż, włóczka to Malabrigo Rastita, 1-ply, która nie rozciąga się tak, jak wielonitkowce. W czapce więc chodzę, jest ciasnawa, choć tego nie widać, jedynie jak czapkę zdejmę, to mam pięknie na czole odbity wzorek z fakturą udziergu.
Kolory bardzo fajnie się rozłożyły, czapka jest trochę zielona, trochę fioletowa i przejścia kolorystyczne są łagodne, nie jakaś sieczka co okrążenie.
A samą czapkę polecam, wzór naprawdę fajny.

Zastanawiam się cały czas, czy pruć i robić na jeszcze większych drutach. Na razie nie podjęłam decyzji:)





Wzór: Keep Cute Hat Hani Maciejewskiej
Włóczka: Malabrigo Rastita w kolorze Peacock, podwójna nitka
Druty: ostatecznie 4 i 4,5 mm
Zużycie: jeden motek.

A Capside Cardi już skończony, schnie sobie, a ja czekam jeszcze na odpowiedni dzień, kiedy dam radę złapać jakieś normalne światło (czyli weekend) i namówić osobistego męża na sesję zdjęciową. Zgranie tych dwóch rzeczy może być nie lada wyzwaniem;)
A na razie szukam fajnego wzoru na mitenki:)

poniedziałek, 7 kwietnia 2014

Żegnamy zimę

Na pożegnanie zimy tylko z kronikarskiego obowiązku pokażę ostatnią czapkę. Nie jest co prawda bardzo zimowa, bo cienka i przewiewna, ale czapki zawsze będą się kojarzyć z zimą.
Nie nacieszyłam sie nią w tym roku... nie pojeździłam na nartach (te 2 razy to raczej symboliczne były), nie byłam na łyżwach i jakoś nastrój też miałam taki "niezimowy"... jakby zimy wcale nie było.
Więc niech już się robi coraz cieplej, żeby nie było takich numerów jak z ubiegłorocznym "bałwanem wielkanocnym":)

Wzór na czapkę polecam, prosty jak konstrukcja cepa a fajnie wygląda i jest taki unisexowy:)

Przepraszam za jakość zdjęcia, robione na szybko, roboczo, w celach dokumentacyjnych. Właściciel sobie ją chwali i intensywnie eksploatuje, nawet teraz w chłodniejsze poranki.
Wzór: WURM
Druty: 3 i 3,5mm
Włóczka: Malabrigo Arroyo
Zużycie: jakieś pół motka.

Zrobiłam mniej powtórzeń "oponek" niż we wzorze, bo czapka nie miała być workowata i wisząca, tylko właśnie taka.

A ja nadal męczę sweter dla synka. Kilka razy prułam. Najpierw - bo szerokość albo za duża albo za mała. Teraz nadal boję się, że sweterek będzie zbyt opięty i mam nadzieję, że wełna po praniu trochę się rozciągnie.  Podobnie prułam i poprawiałam podkrój pachy i dekoltu. Teraz lecę z rękawami, okazało się, że pierwszy jest za krótki (albo w tydzień mojemu bez mała nastolatkowi ręce się wyciągnęły o dobrych kilka cm. Trzeba będzie poprawić. Nauczyłam się przy tym i-cordu, który znają już pewnie wszystkie dziewiarki, tylko ja ostatnia znów odkrywam oczywistości. Zrobiłam też od razu plisę guzikową, żeby potem się nie bawić w dorabianie.
Zastanawiam się jeszcze mocno nad stójką... bo robiąc sweterek ze zdjęcia, byłam pewna, że wzór to 4 prawe + 1 francuz, a teraz sobie myślę, że to chyba był jednak po całości zwyczajny ściągacz podwójny.
I mam zagwozdkę, jak zrobić to nieszczęsne wykończenie pod szyją, żeby się ładnie odznaczało a jednocześnie nie odróżniało za bardzo wzorem...
Oryginał wygląda tak:

Ale pewnie skończy się na tym, że zrobię swoje 4+1 i wykończę i-cordem, jak rękawy... i na dół też nabiorę oczka na icord, bo się niestety trochę zawija taki bez niczego... chyba, że po praniu arroyo nabierze właściwości lejących i przestanie się zwijać...
Jak myślicie?

poniedziałek, 24 marca 2014

Przerwy w pisaniu

staną się chyba normą.
Jak to zwykle bywa, obiecuję sobie, że będę pisać regularnie i nic z tego nie wychodzi.
Życie.
Codzienność.
Kłopoty i zmartwienia.
Brak czasu.
Często po prostu wolę poświęcić czas na cos innego, niż spędzać czas przy komputerze a często po prostu nie mam weny.
Ale wiosna idzie - może będzie lepiej?

Na razie tkwię w zimowych robótkach - męczę sweter dla Młodego, idzie jak po grudzie, ale teraz chyba coś drgnęło... do zrobienia mam półtora rękawa i stójkę, może dam radę:)
Bo przyszła wiosna i chciałabym chodzić w ponczku, które mam zamiar sobie zrobić już od jesieni...
A na razie czapka, jeszcze w zimowych klimatach.
Prezent gwiazdkowy dla przyszłej Szwagierki, wzór bardzo fajny, polecam.




Wzór: Snowtracks cap
Włóczka: Babyalpaca silk Dropsa
Zużycie: Naprawdę nie mam pojęcia... robiłam z kilku resztkowych kłębków...
Druty: 3,75 i 5 mm

Uwaga - włóczka się rozciąga, więc albo trzeba wrobić elastyczną nitkę, albo zrobić mniejszy obwód...

czwartek, 6 grudnia 2012

Luzacka

Jakoś zawsze na początku grudnia dopada mnie czapkoza.
Muszę mieć jakąś czapkę. Ładną, fioletową, moją, najmojszą.
Tym razem mus dopadł mnie wcześniej, bo gdy zobaczyłam czapkę Rene, zamarzyłam o identycznej.
Niestety, włóczka jest w Polsce nie-do-dostania :(
Musiałam wymyślić coś innego.
Rozgrzebałam moje sto pudeł z włóczkami i w ręce mi wpadła moja ukochana corriedale ręcznie przędziona i farbowana przez samą mistrzynię Laurkę:) Zupełnie o niej zapomniałam!
Podumałam nad motkiem, przewinęłam, i doszłam do wniosku, że wzór z czapki Rene nie pasuje do niej, że w paskach będzie on niewidoczny.
Postawiłam więc na prostotę.
Do tego czapka miała być inna niż wszystkie. Bo workowata. Bo wyciągnięta. Bo na luzie.
Wszystkie moje dotychczasowe czapki to tzw. przyklapki - ściśle przylegające do głowy.
Tym razem chciałam mieć gdzie schować wszystkie włosy, gdy przyjdą mrozy, żeby mi się nie poniszczyły.
No i mam:) Znalazłam odpowiedni wzór:) Oto efekt 3 wieczorów pracy:



Czapka jest na tyle duża, że można też zawinąć otok i wtedy uszy są grzane podwójnie a czapka jest krótsza (choć nadal ma luzy) :)




Uwielbiam ją:) Niestety z motka zostało niewiele, a szkoda, bo chętkę mam na komin do kompletu.

Dane techniczne:
Wzór: Rikke hat
Druty: 2,75 i 3.75
Zużycie: Niecałe 100 gram, nie wiem ile metrów:(
Włóczka: Ręcznie przędziona i farbowana wełna owiec rasy Corriedale.

Na razie jednak muszę poprosić o pomoc krasnale, które Dodgers ostatnimi czasy znalazła we Wrocku, bo dopadło mnie jakieś choróbsko i przejść nie chce. Skutkuje to niemożnością trzymania drutów w łapkach, a na drutach aktualnie plącze się piękne malinowoczerwone coś. :)

czwartek, 26 kwietnia 2012

Lazur

Nadal nie lubię bloggera za nowy wygląd.
Za to lubię taka pogodę za oknem - ciepło, słoneczko, aż chce się żyć. Fuksja nadal się robi, ale już bliżej jak dalej, sesji islandzkiemu swetrowi jeszcze nie zrobiłam, a shihaya i dahlia leżą i czekają na swoja kolejkę.
Udało mi się natomiast kupić przepiękna włóczkę - Lace scruptious - w unikatowym kolorze Wine Gum - zieleń z antracytem. Nie załapałam się na pierwsza dostawę, ale warto było czekać - widziałam kolor na żywo i jest obłędny.
Zamierzam z połączenia trzech nitek zrobić Audrey - kiedyś.:))) A na razie, mimo, że zima już się skończyła - zimowy komplet z bardzo miłej i ciepłej wełenki malabrigo Rios w lazurowych odcieniach.


I do zestawu czapka.

Ostatnie zdjęcie bez lampy błyskowej, by uwidocznić fakturę czapki.
Kolory są iście obłędne - błękity, niebieskości, kropla zieleni i fioletu - coś pięknego. Kocham tę włóczkę.
Na całość zużyłam 3 motki, druty chyba 4,5, tak mi się wydaje, choć może to były 5... nie pamiętam:(
A teraz mi w głowie tylko cieniutkie i zwiewne wdzianka, mam w planach kilka letnich topów, sama jestem ciekawa, co wyjdzie z tych planów:)

czwartek, 23 lutego 2012

Wymiankowa summer

Cała historia z tymi kolorowymi chustami zaczęła się od kotów.
Na koty generalnie mam bardzo silną alergię i staram się sobie wmówić, że ich nie lubię. Słabo mi to wychodzi, bo mam kubki z kotami, kalendarz ze ślicznymi maleństwami kocimi, no i mój osobisty mąż od samego początku mówi do mnie per :kot".
No i nic dziwnego, że pewnego razu, gdy zawędrowałam na pewnego bloga, zakochałam się bez pamięci w takiej oto torbie:


Fotka ze strony kaliszmade.blogspot.com

Na moje wielkie szczęście torba kocia była dostępna a jej twórczyni zaproponowała wymiankę - torba za czapkę i chustę. :)))

Trochę to trwało, zanim wymiana doszła do skutku, bo miałam sporo różnych prac w kolejce. Najpierw powstała czapka. Kolory ułożyły się tak jak chciały, z braku innego modela, wykorzystałam synka, którego dziecięca głowa w czapie się utopiła:


A tu cwiatek na którymś etapie tworzenia, bo środek został przyszyty, doszły jeszcze koraliki, ale okazało się, że zapomniałam sfotografować...

Wzór: poppy
Druty: 4mm
Zużycie: niecały motek
Włóczka: Magic Yarn Art

No a potem powstała chusta. Miała być duża, więc trochę się gimnastykowałam, jak tu powiększyć wzór. Dodałam więc kilka rzędów motywu z dziurkami a za tym jeszcze bonusowo podwójny rząd oczek i dłuższa ostatnia część. Chusta wyszła całkiem spora:






Wzór: Summer flies
Włóczka: Magic Yarn Art
Druty: 5mm
Zużycie: nie wiem...ze 3 motki chyba...

Koty okazały się o wiele fajniejsze niż na zdjęciu, torba jest nie dość że piękna, to bardzo praktyczna - ma wewnętrzne kieszonki, mieści tablet, można ja nosić za krótsze uszy w ręku lub przewiesić przez ramię - pasek reguluje się w ogromnym zakresie. Kocham ją miłością absolutną:)))


Dziękuję Kaliszko:***

I to koniec kolorowej epopei:)

piątek, 2 grudnia 2011

O poppy raz jeszcze - nowy przepis

Robię czapkę Poppy.
I klnę.
Zrobiłam ponownie, według swojego własnego opisu, ale wyszła bardzo mała, na moje dziecko a nie na głowę dorosłej osoby.
Robię z Magica Yarn Art, ta wełna raczej się rozciąga (przynajmniej takie miałam wrażenie) a tu nic.
Wściekłam się, sprułam do zera i zaczęłam od nowa, wprowadzając kilka modyfikacji. Oto one.

Czapkę robiłam tym razem na okrągło! Druty 4mm, robię dość ścisło.

1. Nabrałam oczka szydełkiem, w ilości 65 (o 10 oczek więcej niż w poprzedniej wersji, co daje o 20 oczek więcej w obwodzie czapki).
2. Przerobiłam jeden rządek oczkami prawymi, odwróciłam robótkę.
3. Przerobiłam oczkami prawymi (bo to jest prawa strona czapki) 62 oczka - 3 zostają na drucie nieprzerobione, odwracam robótkę (bez owijania),
4. Przerabiam 59 oczek na lewo (pierwsze zawsze przekładam bez przerabiania) - 3 oczka zostają na drucie nieprzerobione, odwracam robótkę,
5. Przerabiam 53 oczka na prawo (nieprzerobionych zostaje 6 oczek + 3 poprzednie), odwracam robótkę,
6. Przerabiam 47 oczek na lewo (nieprzerobionych zostaje 6 oczek + 3 poprzednie), odwracam robótkę,
7. Przerabiam 41 oczka na prawo (nieprzerobionych zostaje 6 oczek +6+3 poprzednie), odwracam robótkę,
8. Przerabiam 35 oczek na lewo (nieprzerobionych zostaje 6 oczek +6+3 poprzednie), odwracam robótkę,
9. Przerabiam 29 oczek na prawo (nieprzerobionych zostaje 6 oczek +6+6+3 poprzednie), odwracam robótkę,
10. Przerabiam 23 oczka na lewo (nieprzerobionych zostaje 6 oczek+6+6+3 poprzednie), odwracam robótkę.

Teraz przystępujemy do przywracania oczek, z tym że w miejscu, w którym tworzy się dziurka, przerabiamy oczka na krzyż - zamieniamy je miejscami jak w warkoczu. W ten sposób nie bawimy się w owijki, a likwidujemy dziurkę powstałą przy "skracaniu rzędów". Nie jestem autorką tej metody, wymyśliła ją Gackowa:)
Przerabiamy więc 22 oczka, potem 2 oczka skrzyżowane i kolejne 5 oczek, odwracamy robótkę, przerabiamy 28 oczek, dwa skrzyżowane i 5 kolejnych i tak aż do momentu, gdy zostanie nam do przywrócenia ostatnie 3 oczka. Ostatni rząd bowiem przerabiamy na prawo, by powstał brzeg segmentu.

Mamy skończony jeden segment i całą zabawę zaczynamy od nowa. Az do uzyskania 7! segmentów.
Jednak w ostatnim segmencie nie przerabiamy ostatniego rzędu! W przedostatnim, gdy na obu końcach zostaną nam do przywrócenia na każdym końcu 3 oczka, przywracamy te przedostatnie 3 i nabieramy 6 oczek z brzegu robótki (ślimaczka) od razu je przerabiając - na samym środku ślimaczka 3 oczka przerabiamy razem! i nabieramy oczka z wyprutego łańcuszka brzegu czapki, przerabiając je na lewo! Wtedy powstaje zakończenie ostatniego segmentu. To samo robimy przy drugim ślimaczku - nabieramy 6 oczek i 3 w środku przerabiamy razem, następnie przywracamy te ostatnie 3 oczka i lecimy dalej lewymi, by zrobić dookoła rząd oczek lewych. Potem już przerabiamy całość ściągaczem prawo-lewym, na środku ślimaczka przerabiając w kolejnych 3 rzędach 3 oczka razem. Potem zmieniamy druty na mniejsze o jeden rozmiar (z 4 na 3mm) i lecimy dalej ściągaczem, do jakiej długości nam pasuje.

Autorką tych kombinacji przy ślimaczku jest Effcia, od której pomysł ściągnęłam.

Tak zrobiona czapka ma ładny kształt i fajnie się układa na głowie. Nie ma zszywania - wielki kwiacior będzie smętnie zwisał, bo nie będzie miał sztywnej podstawy, dlatego proponuję za Effcią zrobienie "maczka"

Czapka jest przewidziana na sporą głowę, tak od 56 cm w obwodzie wzwyż.

Mam nadzieję, że opis się przyda.
Fotki ukończonej czapy już wkrótce - pewnie po weekendzie:)

czwartek, 24 listopada 2011

Raport

Bardzo Wam dziękuję za pozytywne komentarze o fioletowym szalu. Przyznam się, że gdy go pakowałam, miałam ogromną pokusę, by go nie oddać:)
Dziś krótko, bo nie mam czasu na nic.
Przyszło moje Noro Color Cross. Włóczka mnie zadziwiła, takiej jeszcze nie miałam. Teoretycznie jest tam 1000 metrów, miała być Taiga, ale zastanawiam się, czy mi wystarczy... druty 3,5 mm chyba, ew. 3,25.
Z drutów zszedł kolejny szal, zblokowany i zapakowany czeka na odbiór, a teraz Osobisty co chwila mierzy mitenki. Jedna gotowa, bardzo mu się podoba. Może uda mi się dziś zrobić drugą, bo na jutro zaplanowałam dzień w kuchni, i ewentualnie zacznę bajecznie kolorową poppy:)
A jeszcze we wrześniu zrobiłam taka oto czapkę:



Wzór tu: Sideways Grande Cloche

Włóczka: Magic, kolor 576.


Zdjęć naludziowych nie będzie, bo ja wyglądałam wtedy mocno niewyględnie. Za to widziałam sympatyczną właścicielkę w czapce i wyglądała wspaniale:)))

Bawiłam się w wycinanki, bo miała być jesienna, a motek Magica zawierał bardzo dużo różowego i fioletowego. Efekt przeszedł moje oczekiwania:) Do kompletu był jeszcze otulacz na ramiona z golfem, ale jakoś udało mu się uciec przed aparatem.
No to tyle w skrócie. :)