Dziekuję Wam, Dziewczyny, za tyle miłych słów, życzliwości i wsparcia.
Bardzo dodałyście mi otuchy i zupełnie inaczej spojrzałam na swoją sytuację.:)
Powoli ogarniam temat i zaczynam się odnajdywać w tych nowych warunkach.
Wypracowałam sobie dietę, która się na razie sprawdza i jest zupełnie smaczna - trzymam się jej bardzo ścisło i wierzę, że uda mi się kiedyś opanować chorobę.
Na szczęście już nie muszę mierzyć poziomu cukru tak często, więc palce odpoczywają i leczą się z mikrowylewów (mam ekstremalnie wrażliwe palce). Daję radę!:)))
Do tego konieczność poradzenia sobie w nowej sytuacji zaowocowała chęcią zrobienia porządków w przestrzeni wokół mnie. Na pierwszy rzut poszła szafa pełna ubrań z kategorii "jak schudnę". Okazało się, że mogę przestać płakać, że nie mam się w co ubrać, bo nareszcie w szafie są rzeczy, które pasują, są praktyczne i wygodne - i tylko te:) Dopiero teraz widać ile mam fioletowych, czerwonych i szarych ubrań:)
Stare, za ciasne ciuchy powędrowały do innej szafki, do której zajrzę, jak już schudnę naprawdę:)))
W kolejce do porządkowania jest szafa, która pełni funkcję składowiska na wszystko, szafa synka i albumy ze zdjęciami. Odkąd mam aparat cyfrowy, nie wywołuję zdjęć, w albumach są tylko te z okresu początków naszego małżeństwa i wczesnego dzieciństwa synka. Ostatnio wywaliłam z dysku ponad 10GB zdjęć niepotrzebnych i nieudanych a przy okazji zrobiłam sobie wspomnieniową podróż do przeszłości. :)
Do tego gruntownie porządkuję sprawy finansowe, sukcesywnie pozbywam się z domu rupieci, rzeczy nieużywanych, zużytych częściowo a stojących od lat w szafkach kosmetyków i przeterminowanych lekarstw. Jeśli śledzicie mnie na FB, wiecie, że wystawiłam też na sprzedaż po bardzo niskich cenach prawie nie jeżdżony rower synka oraz moją największą konkurentkę - ukochane autko osobistego męża:)
I w tej uporządkowanej przestrzeni czuję się fantastycznie:) Jestem pełna zapału, oby mi szybko nie przeszło:)
I dziś do pokazania mam ponczko:) (Doro ma podobno prawa autorskie do tej nazwy, ale chyba mnie nie zje:))
Ponczko powstało przypadkiem, z potrzeby chwili. Teściowa moja obchodziła imieniny i jak zwykle powstał problem pt. "co by tu..."
Przyszło mi wtedy do głowy, że w przepastnej szufladzie z tysiącem motków mam kilka w takich kolorach, które tylko moja teściowa uwielbia. Brązy, rudości i beże to jej bajka:)))
Ponczko wzorem gładkim, najprostszym z możliwych, robione od góry do dołu metodą prowizorycznego nabierania oczek, by potem dorobić golf odpowiedniej szerokości. Kolorystyka włóczki gryzła mi się z każdym wzorkiem a na gładkim ściegu pokazała całą swoją urodę.
Włóczka to Rossa firmy Opus - 100% akryl, dość miły w dotyku, nie sznurkowy i nie rozciągający się. Nie będę specjalnie opisywać tej włóczki, akryl jaki jest, każdy widzi. Jedni go tolerują, inni nienawidzą.
Ten wydaje się być z tych "szlachetniejszych":) Nie skrzypiał w robocie.:)
Na ponczko zużyłam ponad 6 motków, druty 5mm. Wyszło pokaźne, bo też i moja teściowa jest słusznego wzrostu:) A wzorek sam się ułożył z rudo-brązowych paseczków:) I całkiem mi się to podoba:)
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą akryl. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą akryl. Pokaż wszystkie posty
wtorek, 11 czerwca 2013
piątek, 3 września 2010
Dalia Anilux
Ponieważ Gokova w zasadzie jest nie do kupienia, to nie będę jej opisywać.
Za to krótko opiszę Dalię, z której zrobiłam kamizelkę.
fotka pożyczona od Zamotanej Uli.
Skład: 100% akryl
Długość 303 m/100g
Włóczka w sam raz na druty 3,5 mm.
Trochę w robocie trzeszczy, w porównaniu do urugwajskich wełen jest dość twarda w robocie, ale oczka układają się równiutko. Podczas pracy niestety pocą się ręce - w końcu to plastik, jak by nie było.
Po praniu dzianina robi się zaskakująco miękka i przyjemna w dotyku. Na razie kamizelka nosi się dobrze, rozciągnęła się bardzo niewiele - tyle ile zakładałam, po kilku włożeniach nie widać śladów mechacenia. Nie blokuje się.
W porównaniu do Eliana Klasik jest mniej puszysta ale też mniej mechacąca się.
Czy kupię jeszcze?
Raczej nie, bo palma mi odbiła i mam ochotę na włóczki z wyższej półki. No chyba, że ktoś sobie zażyczy np. lekką i przewiewną, niegrzejącą czapkę, jak mój osobisty mąż. :)
Za to krótko opiszę Dalię, z której zrobiłam kamizelkę.
fotka pożyczona od Zamotanej Uli.
Skład: 100% akryl
Długość 303 m/100g
Włóczka w sam raz na druty 3,5 mm.
Trochę w robocie trzeszczy, w porównaniu do urugwajskich wełen jest dość twarda w robocie, ale oczka układają się równiutko. Podczas pracy niestety pocą się ręce - w końcu to plastik, jak by nie było.
Po praniu dzianina robi się zaskakująco miękka i przyjemna w dotyku. Na razie kamizelka nosi się dobrze, rozciągnęła się bardzo niewiele - tyle ile zakładałam, po kilku włożeniach nie widać śladów mechacenia. Nie blokuje się.
W porównaniu do Eliana Klasik jest mniej puszysta ale też mniej mechacąca się.
Czy kupię jeszcze?
Raczej nie, bo palma mi odbiła i mam ochotę na włóczki z wyższej półki. No chyba, że ktoś sobie zażyczy np. lekką i przewiewną, niegrzejącą czapkę, jak mój osobisty mąż. :)
środa, 25 sierpnia 2010
Kamizelka Dalia
Dlaczego Dalia?
Bo z włoczki "Dalia" Aniluxu. Czysty akryl. Trzeszczał w ręku i był jak sznurek - twardy i nieprzyjemny w robocie.
Ale uparłam się, kilka razy prułam dół, bo źle wyliczyłam ilość oczek.
Miała to być niby Czarna Wdowa z Fabryki Unikatów, ale z wdowy został tylko duży dekolt.
Koncepcja mi się zmieniła w trakcie prucia.
Na szczęście po praniu włóczka zmiękła i stała się przyjemna.
Dalia nosi się zaskakująco dobrze, zwłaszcza w roli pracowego mundurka.
To pierwsza rzecz ubraniowa, jaką zrobiłam.
Wybaczcie zdjęcia, ale trudno pokazać czarno na białym czarną kamizelkę z ryżowym i gładkim wzorem - musiałam kombinować, by było coś widać.
Robiłam na okrągło, by uniknąć szwów, na drutach 3,5 mm.
Na szczęście z tego akrylu wychodzą równiutkie oczka.
Na szczęście to był przedostatni czarny akryl, jaki mam do wyrobienia.
I co myślicie?
Bo z włoczki "Dalia" Aniluxu. Czysty akryl. Trzeszczał w ręku i był jak sznurek - twardy i nieprzyjemny w robocie.
Ale uparłam się, kilka razy prułam dół, bo źle wyliczyłam ilość oczek.
Miała to być niby Czarna Wdowa z Fabryki Unikatów, ale z wdowy został tylko duży dekolt.
Koncepcja mi się zmieniła w trakcie prucia.
Na szczęście po praniu włóczka zmiękła i stała się przyjemna.
Dalia nosi się zaskakująco dobrze, zwłaszcza w roli pracowego mundurka.
To pierwsza rzecz ubraniowa, jaką zrobiłam.
Wybaczcie zdjęcia, ale trudno pokazać czarno na białym czarną kamizelkę z ryżowym i gładkim wzorem - musiałam kombinować, by było coś widać.
Robiłam na okrągło, by uniknąć szwów, na drutach 3,5 mm.
Na szczęście z tego akrylu wychodzą równiutkie oczka.
Na szczęście to był przedostatni czarny akryl, jaki mam do wyrobienia.
I co myślicie?
sobota, 14 listopada 2009
Elian Klasik
Zamówiłam tę włóczkę na szalik dla synka. Kolor okazał się bajeczny a sam szalik obłędny. Włóczka to 100% akryl, milutka i miękka. Potem dokupiłam jeszcze kolor khaki.
Włóczka jest dobrze skręcona, o delikatnym połysku, z takim jakby srebrzystym meszkiem - zwłaszcza ta oliwkowa. W trakcie dziergania miałam wrażenie, że oliwkowa jest odrobinę bardziej puszysta od khaki. Jest równo przędziona - zero zgrubień i przewężeń.
Jest bardzo, bardzo wydajna. W motku 50 g. jest 125 metrów włóczki. Producent zaleca druty 3/3,5, ale na 4 mm zrobiony szalik nie był za luźny, za to miękki i puszysty. No i ta bajeczna paleta kolorów. Samych odcieni zielonego jest chyba z 5.
Włóczka posiada certyfikat, że nadaje się na wyroby da dzieci poniżej 3 lat. Dla maluszków bym jej jednak nie polecała - w trakcie dziergania z eliana zrobiłam komplet niemowlęcy z rozetti bebe - i nie ma porównania, rozetti jest o wiele bardziej przyjemna w dotyku i miękka, przy niej elian wydaje się szorstki.
Nie wiem jeszcze, jak się nosi, czy się nie wyciąga i nie mechaci - zrobię update po jakimś czasie użytkowania.
W każdym razie uważam, że to naprawdę fajna, niedroga włóczka, o szerokiej palecie kolorów. Warta polecenia.
Edit: Po pewnym czasie włóczka się mocno zmechaciła.
Włóczka jest dobrze skręcona, o delikatnym połysku, z takim jakby srebrzystym meszkiem - zwłaszcza ta oliwkowa. W trakcie dziergania miałam wrażenie, że oliwkowa jest odrobinę bardziej puszysta od khaki. Jest równo przędziona - zero zgrubień i przewężeń.
Jest bardzo, bardzo wydajna. W motku 50 g. jest 125 metrów włóczki. Producent zaleca druty 3/3,5, ale na 4 mm zrobiony szalik nie był za luźny, za to miękki i puszysty. No i ta bajeczna paleta kolorów. Samych odcieni zielonego jest chyba z 5.
Włóczka posiada certyfikat, że nadaje się na wyroby da dzieci poniżej 3 lat. Dla maluszków bym jej jednak nie polecała - w trakcie dziergania z eliana zrobiłam komplet niemowlęcy z rozetti bebe - i nie ma porównania, rozetti jest o wiele bardziej przyjemna w dotyku i miękka, przy niej elian wydaje się szorstki.
Nie wiem jeszcze, jak się nosi, czy się nie wyciąga i nie mechaci - zrobię update po jakimś czasie użytkowania.
W każdym razie uważam, że to naprawdę fajna, niedroga włóczka, o szerokiej palecie kolorów. Warta polecenia.
Edit: Po pewnym czasie włóczka się mocno zmechaciła.
Subskrybuj:
Posty (Atom)

