Jestem sama w domu na 2 dni, więc w ramach rozrywki postanowiłam uporządkować zasoby włóczkowe. I to tylko te w kartonach, z szuflad nie ruszam.
O mamo, ile ja tego mam! Samych typu lace całe pudło, nie licząc moherowych cienizn. Pocieszające jest to, ze to głównie włóczki wysokiej jakości - króluje merino, jedwab i inne naturalne włókna.
I znalazłam też kilka motków, które szukają nowego domu.
Chętnych do adopcji proszę o zgłaszanie się mailowo: w121277@gmail.com
Do cen należy doliczyć koszty przesyłki wg cennika poczty polskiej.
1. 100% merino z Urugwaju: Hot night
Tak się nazywa ten kolor, nic nie poradzę;). Jest to merino urugwajskiego producenta 100purewool.com, ręcznie farbowane, grubość "fingering" czyli w 100 gramach 402 metry, pojedynczo skręcona nić. Tu dwa motki przewinięte już na kłębki i resztka (jakaś 1/3) trzeciego, więc będzie ponad 800 metrów. Cena za całość - 55zł. A kolorki w bluzce układają się tak, jak pokazano na fotkach w tym wpisie.
2. 100% merino z Urugwaju - Yanez (zaklepane)
To to samo merino, tylko kolor fioletowy, taki bakłażanowy a nie biskupi, zdjęcie dość wiernie oddaje kolor.
To jest ręczne farbowanie, więc nie będzie on do końca jednolity, są ciut ciemniejsze i jaśniejsze tony, ale całość dzianiny będzie ciemna. Również 3 kłębki 100g/402 metry, razem 1206 m. Cena - 80 zł za całość.
Kto pierwszy, ten lepszy:)
czwartek, 28 lipca 2011
środa, 27 lipca 2011
Skrętki
W końcu się zmobilizowałam. Obrobiłam zdjęcia i mogę się chwalić:)))
Pamiętacie mój majowy pobyt w Ojcowie i wizytę u Kaszmirowej Laury?
To ona posadziła mnie przy swoim kołowrotku i sprawiła, że zapomniałam o całym świecie.
Uprzędłam wtedy swoja pierwszą wełnę:)
Uprzędłam, to za dużo powiedziane. Wełna była przekręcona, ze skrętkami, pętelkami, raz cieniutka jak włos a raz grubaśna na palec.
Za radą Laury uprałam:
I rozwiesiłam do wyschnięcia:
Niestety popełniłam błąd, przed którym Laura mnie ostrzegała. Zbyt obciążyłam motek i artystyczne skrętki się wyprostowały.
Nie zraziłam się jednak i postanowiłam, że i tak będę to nosić.
W formie ciepłego komina:
Widać tu wyraźnie efekt pochylenia oczek, który jest następstwem zbytniego skręcenia wełny przy przędzeniu.
Ale co tam, pierwsze koty za płoty:)
Dziękuję Laurko:***
Pamiętacie mój majowy pobyt w Ojcowie i wizytę u Kaszmirowej Laury?
To ona posadziła mnie przy swoim kołowrotku i sprawiła, że zapomniałam o całym świecie.
Uprzędłam wtedy swoja pierwszą wełnę:)
Uprzędłam, to za dużo powiedziane. Wełna była przekręcona, ze skrętkami, pętelkami, raz cieniutka jak włos a raz grubaśna na palec.
Za radą Laury uprałam:
I rozwiesiłam do wyschnięcia:
Niestety popełniłam błąd, przed którym Laura mnie ostrzegała. Zbyt obciążyłam motek i artystyczne skrętki się wyprostowały.
Nie zraziłam się jednak i postanowiłam, że i tak będę to nosić.
W formie ciepłego komina:
Widać tu wyraźnie efekt pochylenia oczek, który jest następstwem zbytniego skręcenia wełny przy przędzeniu.
Ale co tam, pierwsze koty za płoty:)
Dziękuję Laurko:***
niedziela, 24 lipca 2011
Różności
Kilka dni bez netu a tu tyle różnych spraw...
Nie wiem nawet od czego zacząć.
Odeszły dwie blogowe dziewczyny, Jazzowa i Baglady... Już nie kupię torebki jedynej w swoim rodzaju...
Smutno mi.
Zdrowie wymusiło urlop od drutów i jakoś nawet mnie nie ciągnie. Nie zlinczujecie mnie, prawda?
Do tego wojna z udziałem sklepów internetowych...
Dostałam też od MaBy miłe wyróżnienie. Nie podaję dalej, bo zbyt wiele blogów chciałabym wyróżnić, do tego jest to forma łańcuszka, których unikam...
Jednak nie chciałabym ofiarodawczyni sprawić przykrości, więc napiszę o sobie 7 rzeczy.
Nic ciekawego, ale co tam.
1. Jestem wielką fanką seriali sci-fi, zaczęło się od "Gwiezdnych Wrót" i forum Orion Tok'ra i trwa nadal, choć już nie angażuję się tak ekstremalnie - kiedyś organizowałam ogólnopolskie zloty fanów.
2. Mam wiele innych pasji, na które nie wystarcza mi czasu. Fotografowanie, narty, przyroda, książki, śpiewanie, gotowanie... kiedyś jeszcze haftowałam i zajmowałam się namiętnie redagowaniem napisów do seriali sci-fi.
3. Jestem nałogową netohliczką od 11 lat. Nieprzerwanie.
4. Z pasją grywałam w internetowe gry real time. Z czasów Ogame (Uni4) zostało mi wiele znajomości a nawet przyjaźni.:)
5. Alergicznie reaguję na kłamstwa, matactwa, oszustwa, zdrady i manipulacje.
6. Teoretycznie jestem oazą spokoju, cierpliwości i rozsądku. Żeby jednak życie nie było nudne, czasem pokazuję pazurki, zwłaszcza jak ktoś przeciągnie strunę.
7. Kiedyś zawodowo strzelałam z łuku.
To idę smucić się dalej i szykować do jutrzejszej wizyty w poradni rehabilitacji.
Nie wiem nawet od czego zacząć.
Odeszły dwie blogowe dziewczyny, Jazzowa i Baglady... Już nie kupię torebki jedynej w swoim rodzaju...
Smutno mi.
Zdrowie wymusiło urlop od drutów i jakoś nawet mnie nie ciągnie. Nie zlinczujecie mnie, prawda?
Do tego wojna z udziałem sklepów internetowych...
Dostałam też od MaBy miłe wyróżnienie. Nie podaję dalej, bo zbyt wiele blogów chciałabym wyróżnić, do tego jest to forma łańcuszka, których unikam...
Jednak nie chciałabym ofiarodawczyni sprawić przykrości, więc napiszę o sobie 7 rzeczy.
Nic ciekawego, ale co tam.
1. Jestem wielką fanką seriali sci-fi, zaczęło się od "Gwiezdnych Wrót" i forum Orion Tok'ra i trwa nadal, choć już nie angażuję się tak ekstremalnie - kiedyś organizowałam ogólnopolskie zloty fanów.
2. Mam wiele innych pasji, na które nie wystarcza mi czasu. Fotografowanie, narty, przyroda, książki, śpiewanie, gotowanie... kiedyś jeszcze haftowałam i zajmowałam się namiętnie redagowaniem napisów do seriali sci-fi.
3. Jestem nałogową netohliczką od 11 lat. Nieprzerwanie.
4. Z pasją grywałam w internetowe gry real time. Z czasów Ogame (Uni4) zostało mi wiele znajomości a nawet przyjaźni.:)
5. Alergicznie reaguję na kłamstwa, matactwa, oszustwa, zdrady i manipulacje.
6. Teoretycznie jestem oazą spokoju, cierpliwości i rozsądku. Żeby jednak życie nie było nudne, czasem pokazuję pazurki, zwłaszcza jak ktoś przeciągnie strunę.
7. Kiedyś zawodowo strzelałam z łuku.
To idę smucić się dalej i szykować do jutrzejszej wizyty w poradni rehabilitacji.
wtorek, 5 lipca 2011
Radości i Droga Mleczna
Ostatnio miałam sporo radości. Uwierzyłam znów w ludzi, w ich życzliwość i bezinteresowność.
Bo żeby leczyć się w naszym kraju, trzeba mieć żelazne zdrowie. Albo życzliwych ludzi wokół siebie.
Dzięki rodzinie udało mi się szybko zrobić rezonans - nie musiałam czekać miesiąca na termin. Dostałam też kontakt do lekarza, który zajął się moim przypadkiem.
A oprócz tego dostałam sporo innych namiarów, rad, kontaktów... niesamowicie mnie to podniosło na duchu, bo byłam załamana, słysząc w słuchawce telefonu po raz trzydziestyktóryś: "w naszej poradni zapisów do neurochirurga nie ma, wyczerpał się limit na ten rok".
Teraz jednak wiem, co robić. W czwartek kolejna wizyta lekarska, potem poradnia rehabilitacji (dziękuję, Mari:***) i jeśli nie będzie poprawy, to operacja w Otwocku (dziękuję Klaro:***).
No i pewnie wiecie, że spędziłam cudowny czas u Tuptupa, zajadając się obłędnym tortem i miziając włóczki:) Uwielbiam tam być i sama nie wiem, czy to przez niesamowite ciepło i magiczną nić porozumienia z Agą, czy przez Zenia wskakującego na kolana, czy przez atmosferę zrozumienia dla włóczkowego szaleństwa. Kocham tę kobitę i już:)
A ponieważ nadal nie udaje mi się nadrobić zaległości w publikowaniu dziergadeł, i ostatnio wpisów jakby mniej, to dziś na osłodę staroć - prezent dla Dorotki, mojej naj, naj... :*
Skończony w marcu. I czekający na sesję zdjęciową, może teraz, gdy Doro już ma wolne od szkoły, to się zmobilizuje;) Żartuję, tak naprawdę to chciałam zachować jakąś chronologię tych moich tworów, ale i tak ciężko z tym. Pan Miś mojego dziecka już przybrudzony od codziennego miętolenia, teraz wyjechał do dziadków razem z właścicielem i nadal się nie doczekał sesji zdjęciowej.
No więc oto niechronologiczna Droga Mleczna aka Milky Way:
Kolor jest naprawdę mleczny, niteczka to mgiełka Kiddys Mohair Ispe, zużyłam chyba 3 motki. Druty 4mm a wzór, to popularny u mnie Ocean Waves. Nic nie poradzę, że kocham go obłędnie i będzie się zapewne co jakiś czas przewijał. Bo jeszcze nie zrobiłam wersji dla siebie:)
Kolor jest naprawdę mleczny, niteczka to mgiełka Kiddys Mohair Ispe, zużyłam chyba 3 motki. Druty 4mm a wzór, to popularny u mnie Ocean Waves. Nic nie poradzę, że kocham go obłędnie i będzie się zapewne co jakiś czas przewijał. Bo jeszcze nie zrobiłam wersji dla siebie:)
Bo żeby leczyć się w naszym kraju, trzeba mieć żelazne zdrowie. Albo życzliwych ludzi wokół siebie.
Dzięki rodzinie udało mi się szybko zrobić rezonans - nie musiałam czekać miesiąca na termin. Dostałam też kontakt do lekarza, który zajął się moim przypadkiem.
A oprócz tego dostałam sporo innych namiarów, rad, kontaktów... niesamowicie mnie to podniosło na duchu, bo byłam załamana, słysząc w słuchawce telefonu po raz trzydziestyktóryś: "w naszej poradni zapisów do neurochirurga nie ma, wyczerpał się limit na ten rok".
Teraz jednak wiem, co robić. W czwartek kolejna wizyta lekarska, potem poradnia rehabilitacji (dziękuję, Mari:***) i jeśli nie będzie poprawy, to operacja w Otwocku (dziękuję Klaro:***).
No i pewnie wiecie, że spędziłam cudowny czas u Tuptupa, zajadając się obłędnym tortem i miziając włóczki:) Uwielbiam tam być i sama nie wiem, czy to przez niesamowite ciepło i magiczną nić porozumienia z Agą, czy przez Zenia wskakującego na kolana, czy przez atmosferę zrozumienia dla włóczkowego szaleństwa. Kocham tę kobitę i już:)
A ponieważ nadal nie udaje mi się nadrobić zaległości w publikowaniu dziergadeł, i ostatnio wpisów jakby mniej, to dziś na osłodę staroć - prezent dla Dorotki, mojej naj, naj... :*
Skończony w marcu. I czekający na sesję zdjęciową, może teraz, gdy Doro już ma wolne od szkoły, to się zmobilizuje;) Żartuję, tak naprawdę to chciałam zachować jakąś chronologię tych moich tworów, ale i tak ciężko z tym. Pan Miś mojego dziecka już przybrudzony od codziennego miętolenia, teraz wyjechał do dziadków razem z właścicielem i nadal się nie doczekał sesji zdjęciowej.
No więc oto niechronologiczna Droga Mleczna aka Milky Way:
Kolor jest naprawdę mleczny, niteczka to mgiełka Kiddys Mohair Ispe, zużyłam chyba 3 motki. Druty 4mm a wzór, to popularny u mnie Ocean Waves. Nic nie poradzę, że kocham go obłędnie i będzie się zapewne co jakiś czas przewijał. Bo jeszcze nie zrobiłam wersji dla siebie:)
Kolor jest naprawdę mleczny, niteczka to mgiełka Kiddys Mohair Ispe, zużyłam chyba 3 motki. Druty 4mm a wzór, to popularny u mnie Ocean Waves. Nic nie poradzę, że kocham go obłędnie i będzie się zapewne co jakiś czas przewijał. Bo jeszcze nie zrobiłam wersji dla siebie:)
wtorek, 21 czerwca 2011
Skarby od Tuptupa
Muszę, po prostu muszę się pochwalić skarbami, jakie wyrwałam ze sklepu Magic Loop:)
Chodzę, miziam je, dotykam i podziwiam:)
Sami zobaczcie:)
To różowe to Drops Delight w odcieniach fuksji, fioletu, zieleni i żółtego. Na dużą i kolorową chustę:)
Te dwa przepyszne to oczywiście malabrigo lace w cudownych kolorach Azul Bolita i Purple Mystery. Mam po dwa motki, więc na duuuży szal albo chustę wystarczy. Ta miękkość jest niesamowita:)
To wielkie fioletowe to moherowa miękkość Verdi. Nie miałam w planach robótki z czegoś takiego, ale gdy dotknęłam tego motka i go przytuliłam, po prostu nie mogłam go oddać - zakochałam się na zabój. :) Jest naprawdę wielki, więc pokojnie wystarczy na tunikę i pewnie jeszcze sporo zostanie na coś innego:)
To czarne to cienizna babyalpaka z jedwabiem. Skład mówi za siebie. Teraz sie zastanawiam, co z niej zrobić. W grę wchodzi Echo Flower, Szeherezada lub Turbulent Indigo. A może jeszcze coś innego... Plis, doradźcie coś:)
I na koniec coś, od czego nie mogę oderwać oczu. Mix fioletów z niebieskim, zielonym, fuksją, brązem... czego nie mam w tych fioletach. To malabrigo sock w kolorze Abril. Nitka skręcona podwójnie, do tego superwash, więc odporna na filcowanie. Będzie z tego sweterek, o taki (jak się uda;))
Jestem zachwycona tymi wełnami, a jeszcze bardziej ich ceną. Nigdzie w sieci nie ma niższych cen na te włóczki a szukałam skrupulatnie i długo:)
Jak policzyłam, to zostało mi jeszcze sporo grosza na jakąś konkretną włóczkę, pewnie też od Tuptupa:)
Zastanawiam się nad Lin Dropsa, bo kupiłam ostatnio letnie lniane spodnie i przydałoby i się coś do kompletu.
Ale to jeszcze muszę pomyśleć:)
A na razie idę się cieszyć moimi skarbami:)
Chodzę, miziam je, dotykam i podziwiam:)
Sami zobaczcie:)
To różowe to Drops Delight w odcieniach fuksji, fioletu, zieleni i żółtego. Na dużą i kolorową chustę:)
Te dwa przepyszne to oczywiście malabrigo lace w cudownych kolorach Azul Bolita i Purple Mystery. Mam po dwa motki, więc na duuuży szal albo chustę wystarczy. Ta miękkość jest niesamowita:)
To wielkie fioletowe to moherowa miękkość Verdi. Nie miałam w planach robótki z czegoś takiego, ale gdy dotknęłam tego motka i go przytuliłam, po prostu nie mogłam go oddać - zakochałam się na zabój. :) Jest naprawdę wielki, więc pokojnie wystarczy na tunikę i pewnie jeszcze sporo zostanie na coś innego:)
To czarne to cienizna babyalpaka z jedwabiem. Skład mówi za siebie. Teraz sie zastanawiam, co z niej zrobić. W grę wchodzi Echo Flower, Szeherezada lub Turbulent Indigo. A może jeszcze coś innego... Plis, doradźcie coś:)
I na koniec coś, od czego nie mogę oderwać oczu. Mix fioletów z niebieskim, zielonym, fuksją, brązem... czego nie mam w tych fioletach. To malabrigo sock w kolorze Abril. Nitka skręcona podwójnie, do tego superwash, więc odporna na filcowanie. Będzie z tego sweterek, o taki (jak się uda;))
Jestem zachwycona tymi wełnami, a jeszcze bardziej ich ceną. Nigdzie w sieci nie ma niższych cen na te włóczki a szukałam skrupulatnie i długo:)
Jak policzyłam, to zostało mi jeszcze sporo grosza na jakąś konkretną włóczkę, pewnie też od Tuptupa:)
Zastanawiam się nad Lin Dropsa, bo kupiłam ostatnio letnie lniane spodnie i przydałoby i się coś do kompletu.
Ale to jeszcze muszę pomyśleć:)
A na razie idę się cieszyć moimi skarbami:)
poniedziałek, 20 czerwca 2011
Magic Loop
Magic Loop to nie tylko technika robienia na drutach na okrągło.
To też fajne miejsce w sieci z tym, co kręci nas najbardziej - włóczkami:)
Jeszcze na roboczo, ale nareszcie działa. I na wejściu - rabaty!
www.magicloop.com.pl
To też fajne miejsce w sieci z tym, co kręci nas najbardziej - włóczkami:)
Jeszcze na roboczo, ale nareszcie działa. I na wejściu - rabaty!
www.magicloop.com.pl
środa, 15 czerwca 2011
Cairo vol. 2
Nie mam siły siedzieć przy komputerze, to sobie chociaż popatrzcie.
Zrobiony dawno temu, tylko jakoś pochylanie się nad komputerem dziwnie boli.
Ale że dzisiaj mam dzień masochizmu (byłam w pracy) i gorzej raczej boleć nie będzie, (nie wyobrażam sobie) to pokazuję:)
Wzór znany, druty również 4mm, poszerzyłam tylko wzór o jeden panel ażuru.
Wymiary - jakieś 53 na 200 cm, mniej więcej.
Włóczka - Kid Mohair Adriafilu.
Dostaję sporo maili z pochwałami bloga zapytaniem, kiedy znajduję na to wszystko czas.
Nie znajduję. Zrobienie tego wpisu razem z obrobieniem zdjęć zajęło mi 8 minut.
A teraz idę grzać stare kości na wełnianej poduszce:)
Zrobiony dawno temu, tylko jakoś pochylanie się nad komputerem dziwnie boli.
Ale że dzisiaj mam dzień masochizmu (byłam w pracy) i gorzej raczej boleć nie będzie, (nie wyobrażam sobie) to pokazuję:)
Wzór znany, druty również 4mm, poszerzyłam tylko wzór o jeden panel ażuru.
Wymiary - jakieś 53 na 200 cm, mniej więcej.
Włóczka - Kid Mohair Adriafilu.
Dostaję sporo maili z pochwałami bloga zapytaniem, kiedy znajduję na to wszystko czas.
Nie znajduję. Zrobienie tego wpisu razem z obrobieniem zdjęć zajęło mi 8 minut.
A teraz idę grzać stare kości na wełnianej poduszce:)
wtorek, 7 czerwca 2011
Otulacz
Daję znak życia.
Kuruję się powolutku i dziękuję za wszelkie namiary na lekarzy.
W oczekiwaniu na wizytę cośtam powolutku się dzieje, ale w ilościach nikłych, coby nie nadwyrężać kręgosłupa.
Pokażę więc staroć, bo skończona wieki temu - jakoś koło 1 maja a wcześniej czekałam miesiąc na nitkę, bo wydawało mi się, że golfik dłuższy powinien być. Doro jednak wyprostowała mi światopogląd, więc zakończyłam, wykorzystując nitkę co do centymetra i mam oto najulubieńszą rzecz na świecie:)
Niby nic, prościzna robiona na okrągło na drutach 4mm z ręcznie przędzionej i farbowanej przez mistrzynię Laurę włóczki. Mówię Wam, ta kobieta ma niebywały talent
Przez ten otulacz pokochałam corriedale, to coś jest bowiem tak miękkie i miłe w dotyku, że mogę chodzić tylko w tym do końca życia.I zrobię jeszcze takich przynajmniej kilka:)
Kuruję się powolutku i dziękuję za wszelkie namiary na lekarzy.
W oczekiwaniu na wizytę cośtam powolutku się dzieje, ale w ilościach nikłych, coby nie nadwyrężać kręgosłupa.
Pokażę więc staroć, bo skończona wieki temu - jakoś koło 1 maja a wcześniej czekałam miesiąc na nitkę, bo wydawało mi się, że golfik dłuższy powinien być. Doro jednak wyprostowała mi światopogląd, więc zakończyłam, wykorzystując nitkę co do centymetra i mam oto najulubieńszą rzecz na świecie:)
Niby nic, prościzna robiona na okrągło na drutach 4mm z ręcznie przędzionej i farbowanej przez mistrzynię Laurę włóczki. Mówię Wam, ta kobieta ma niebywały talent
Przez ten otulacz pokochałam corriedale, to coś jest bowiem tak miękkie i miłe w dotyku, że mogę chodzić tylko w tym do końca życia.I zrobię jeszcze takich przynajmniej kilka:)
poniedziałek, 30 maja 2011
Tylko nie mówcie nikomu
Pod żadnym pozorem. Bo znów zanim się obejrzę, to zabraknie co ładniejszych kolorów.
A jest w czym wybierać, widziałam na własne oczy maaaasę włóczek w takiej ilości tęczowych kolorów, że można dostać oczopląsu.
Mąż zagroził, że więcej tam nie pojedziemy a właścicielka sklepu zagroziła limitami.
Tak, wkrótce otwarcie nowego miejsca włóczkowego w sieci, gdzie można będzie dostać po dobrych cenach naprawdę wyśmienite włóczki.
Wyjątkowe i magiczne miejsce, ale takowe być musi, skoro patronuje mu rozkoszny kot Zenon:)
A jest w czym wybierać, widziałam na własne oczy maaaasę włóczek w takiej ilości tęczowych kolorów, że można dostać oczopląsu.
Mąż zagroził, że więcej tam nie pojedziemy a właścicielka sklepu zagroziła limitami.
Tak, wkrótce otwarcie nowego miejsca włóczkowego w sieci, gdzie można będzie dostać po dobrych cenach naprawdę wyśmienite włóczki.
Wyjątkowe i magiczne miejsce, ale takowe być musi, skoro patronuje mu rozkoszny kot Zenon:)
czwartek, 26 maja 2011
Szmaragdowa
Szmaragdowy to jedyny odcień zieleni, który lubię. Dlatego zakochałam się w wełnie, którą kiedyś uprzędła Myszoptica i po długich namowach udało mi się ją od niej wycyganić:)
Ta wełna to moje ulubione corriedale, skręcone w 2 ply, cieniutkie i równiutkie:)
Długo czekałam na wenę, bo chciałam w pełni oddać piękno wełny. Myślę, że znalazłam odpowiedni wzór. Jestem z chusty bardzo zadowolona.
Wzór to Celaeno. Wykorzystuje on motyw estońskich listków, ale warto kupić wzór, dla prostego sposobu dodawania oczek, który kształtuje ramiona chusty.
Zrobiłam bez koralików.
Jakoś ich nie lubię, mam wrażenie, że dzianina jest przez nie mniej szlachetna a bardziej "odpustowa".
Druty to chyba 4mm. Albo 3,5, już nie pamiętam.
Chusta pięknie się zblokowała, przez wzór francuski nabrała surowego charakteru, który bardzo mi się podoba.
A teraz uciekam, bo ta chwila przd komputerem będzie mnie kosztować bardzo dużo. Staram się dzielnie walczyć z bólem, ale nie jest to łatwe.
Dbajcie o swoje kręgosłupy. Naprawdę warto, by kiedyś uniknąć cierpienia i niepełnosprawności.
Ta wełna to moje ulubione corriedale, skręcone w 2 ply, cieniutkie i równiutkie:)
Długo czekałam na wenę, bo chciałam w pełni oddać piękno wełny. Myślę, że znalazłam odpowiedni wzór. Jestem z chusty bardzo zadowolona.
Wzór to Celaeno. Wykorzystuje on motyw estońskich listków, ale warto kupić wzór, dla prostego sposobu dodawania oczek, który kształtuje ramiona chusty.
Zrobiłam bez koralików.
Jakoś ich nie lubię, mam wrażenie, że dzianina jest przez nie mniej szlachetna a bardziej "odpustowa".
Druty to chyba 4mm. Albo 3,5, już nie pamiętam.
Chusta pięknie się zblokowała, przez wzór francuski nabrała surowego charakteru, który bardzo mi się podoba.
A teraz uciekam, bo ta chwila przd komputerem będzie mnie kosztować bardzo dużo. Staram się dzielnie walczyć z bólem, ale nie jest to łatwe.
Dbajcie o swoje kręgosłupy. Naprawdę warto, by kiedyś uniknąć cierpienia i niepełnosprawności.
Subskrybuj:
Posty (Atom)