czwartek, 29 października 2009

Imieniny z pasją dziergania

Dziś mam imieniny.

Z tego tytułu lubię październik a ten szczególnie, bo jest mokry i nieprzyjemny - stąd można usprawiedliwić zakupy mięciutkich i milutkich motków:)

Zrobiłam sobie więc prezent, o którym już pisałam - First Class jeszcze nie wiem na co:

i Lolipop na top sylwestrowy (nie mam pomysłu na wzór - czy gładko, czy ażur jakiś - podpowiedzcie, plis):
Faceci zawsze mają problem z doborem prezentów (przynajmniej ja takich spotykam), stąd wiedziona wrodzoną dobrocią serca postanowiłam ułatwić takiemu jednemu sprawę i w sklepie pokazać mu, że na imieniny chcę to:

Kto to widział, żeby pudełko miało być prezentem? Ano jest, i praktycznym, i ślicznym i cieszącym bardzo (dużo bardziej niż w tym momencie cokolwiek innego). Moje motki mają gdzie mieszkać:)


Niestety nie pomieściły się wszystkie. Ale włóczek ma ubywać - a przybywać włóczkowych ubrań, wiec liczę, że już niedługo będzie z tym lepiej:)

A w ostatnią sobotę dostałam zupełnie niespodziewany i jakże miły sercu prezent włóczkowy:


Ma z tego być jakiś szal/chusta/szalik - też nie mam jeszcze pomysłu, bo nie wiem, w czym ta włóczka będzie dobrze wyglądać (proszę o propozycje). Jest bardzo milutka - czyli to, co kocham najbardziej.

A jeszcze wcześniej dostałam od Mamy pół kilograma czarnej włóczki. Pewnie będę jeszcze o niej pisać, jak zabiorę się do robienia sweterka. Zdjęcia niestety nie mam.

Dostałam tez inne prezenty, ale już niewłóczkowe, więc o nich napiszę pewnie na innym blogu:) A wieczorem będę świętować - w ciepłych kapciach, z drinkiem na stoliku obok będę sobie dziergać:)

I na dzisiaj to są moje wymarzone imieniny:)











Brak komentarzy:

Prześlij komentarz